Pierwszy dzień w szkole
po ponad tygodniowej przerwie z powodu "choroby". Nie powiem, że bardzo dziwne uczucie zobaczyć wszystkie te uśmiechnięte mordy. : >
Mam masę do spisania czego już nie mogę się doczekać. Z francuskiego zadała nam 6 tekstów do zapamiętania, z których później zrobi odpytkę.Już od Bóg wie jak długiego czasu szukam jakichś pomocnych instrukcji i informacji nt growlu i screamu. Niestety nie mogę nic znaleźć. Znam pewnego chłopaka, który potrafi growl ale nie mam kiedy się z nim spotkać żeby mnie pouczył.
Oczywiście wraz z powrotem do szkoły zasypały mnie pytania "czy już zdrowa?" albo krzyki i piski "O! M...!".
Doprawdy DZIWNE. Nevermind.
Święta coraz bliżej a ze świętami prezenty. Znając moich krewnych to obsypią mnie kasą. To dobrze. Wolę kasę niż prezenty. Uzbieram sobie na porządny pas i pokrowiec do gitary. A już po nowym roku czeka elektryk : > Choć nadal mam problem z tym, którą gitarę wybrać. Niedługo jadę z tatą do Riff'a dowiadywać się istotnych informacji i wybrać gitarę.
(Mój tata gra 17 lat na gitarze)
Jutro idę do babci, bo dawno się z nią nie widziałam. Choć to głupie ale większość bliższej rodziny mieszka na tym osiedlu co ja. Niby fajnie ale kiedy przychodzą święta to nie czuję się tej magii świątecznej. Szkoda.
Możliwością jest, że niedługo opublikuję moją opowieść, która piszę w szkole z nudów. Jest o zespole metalowym. Niestety muszę wprowadzić tak parę (wiele) poprawek.
Jutro mamy występ z chóru i dowiedziałam się dziś od pani, że mam grać na gitarze kolędy. Jak zwykle chwyty poznam w ostatniej chwili. Ostatnio tak miałam na wymianie uczniów. Nauczyłam się "We wish you..." i tuż przed występem pani dała mi kartkę z innymi chwytami. Na szczęście się udało. :)
W środę wigilia samorządowa a w czwartek klasowa. Ciekawe jak będzie. Przez ten samorząd mam same zaległości. Chociaż nie miałbym nic przeciwko gdyby nauczyciele już odpuścili i dali nam luzy. Miejmy nadzieję, że (oby) jutro i pojutrze będzie takie.
Obok szkoły postawili lodowisko. D mówi, że w środę po lekcjach możemy iść razem z A i może innymi ludźmi.
NIE
LUBIĘ
ZIMY!
Ale ma swoje plusy : > No w sumie... To sama nie wiem jakie. Zimno, ciemno, wieje, (przeważnie) pada śnieg... A nie! Są plusy. Są święta!! :D
Otaczają mnie pustaki i pokemony... Ostatnio na dyskotekę młodszy rocznik przyszedł w szpilkach... JA(!) w życiu nie miałam na nogach szpilek a one... Mój Boże. Jeszcze jak jedna wchodziła po schodach to jej but spadł a druga musiała się po niego wracać. Komiczne widowisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz