Ten weekend był wyjątkowo dziwny...
W piątek spotkanie z dziewczynami, sobota wycieczka po certyfikat i w niedziele działka.
Sobota, muszę przyznać, była najciekawszym dniem. Do opisania jej posłużę się rozmową z gadu.
"wsiadam w autobus 96, jade do zachodniej... nagle patrze. no kurna nie skreca. pojechal prosto zieloną. ja takie "o fuck" nie wysiadłam, bo myślałam, że dojedzie do manu, a on już na lutomierska wyjechał mi i zapytałam się jakiejś pani z dzieckiem o co kaman. Ona tez jechała do manu wiec miala ten sam problem.
Wysiadłam na tym samym przystanku co ona, ale głupio bylo mi isc z nia bo to byloby mega niezreczne
stalam sama w jakims miejscu ktorego totalnie nie znam, idę prosto, dzwonie do taty. Nie odbiera, idę dalej... nagle oddzwania.
-tato...jestes w pracy?
-co jest?
-bo wiesz, zgubiłam się i fajnie jakbyś zajrzał na neta i zobaczył gdzie jestem
podałam mu ulicę, na której jestem, ale on powiedział że zaraz telefon mu padnie wiec mam zadzwonić do mamy. Tak zrobiłam
-hej mamo!
-siemka
-zgubiłam sie gdzies tu.. no nie wiem
Szlam prosto do lutomierskiej i zapytałam się jakiejś pani z psem jak dojść do manu. To pytanie pewnie tak mnie ośmieszyło jak nie wiem. Powiedziała jak mam iść i poszłam. Traciłam już nadzieję, że dojadę do tej ulicy, ale nagle widzę zachodnia. Ekstaza już wgl! Idę dalej... zielone - idę.. na drugich pasach czerwone ale nic nie jedzie, walić to przechodzę. Rozglądam się idąc przez ulicę i nagle "O FUCK policja" to ja pokerface i idę dalej. Idę do krawieckiej, a tam jakieś żule pod sklepem i z tekstem "ooo i proszę ładne panie tu bywaja" xDD myślałam, że coś im powiem ale olałam i poszłam dalej. Wchodze do debiutanta... Zamkniete. Za-cze-piś-cie. Wracam.Wracając znowu natknęłam się na meneli XD Później czekałam na tramwaj 11 i jakiś dziadek stał nade mną i się dziwnie patrzył... W tramwaju tłok, jakieś objazdy, wgl koszmar. Jadę, jadę i nagle było skrzyżowanie podobne do przybyszewskiego - kościuszki to wysiadam. Okazało się, że dwa skrzyżowania za wcześnie wysiadłam.
miałam problem z tym, w którą mańkę iść. Na przystanku 98 miałam 30 min do autobusu to poszłam sobie do galerii łódzkiej ... Połaziłam i poszłam na następny przystanek przy kilinskiego. Wróciłam do domu, biorę gitarę i jadę. Czekam pod kościołem ok 20 minut. Okazało się, że jakieś nabożeństwa majowe były i z początku mieliśmy grać przed tym wszystkim ..jednak było odwrotnie, wiec musiałam siedzieć jak ten debil w kościele na mszy .. Ministrant się na mnie dziwnie lampił... Nagle pod koniec przyszła babka, którą miałam zastąpić i w rezultacie nie grałam. EPIC WIN! Później w drodze powrotnej czekałam 20 minut na autobus i tak przeokropnie zmarzłam że to mała głowa
no
to by było na tyle."
A w niedziele siedziałam na działce z głową w książkach :) W matmie pomogła mi trochę pani sąsiadka z działki obok. Jestem jej mega wdzięczna, bo dużo zrozumiałam. Oraz dostałam nimfe - papugę. Zwie się Franek i jest cudowny <3
papugi są genialne:) postaram się wrzucić dziś filmik, ale nie obiecuję:)
OdpowiedzUsuńw takich momentach się cieszę, ze żyję w mały mieście. ;) w ogóle się nie orientuję w tych przystankach, tramwajach itp.. mam nadzieję, ze pokażesz nam Franka za niedługo, co? ;]
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie.
no pewnie : D
UsuńFranek o dziwo okazał się bardzo przyjazny jeśli chodzi o aparat :)
fajna przygoda :)
OdpowiedzUsuńoj taak : D będzie co wspominać... o tym jaka to ja sierota jestem XD
Usuńdzień pełen wrażeń. kurczę, jak ja się gubię to zawsze sram ze strachu. :D
OdpowiedzUsuńno ja też srałam ze strachu ale szłam z pokerface żeby nie wyglądać jak głupia :D
Usuńto widzę, że przygodę miałaś niezłą ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam:
http://www.malinowekwiatymalwy.blogspot.com/
oj i to jak :D
Usuńdodałam do obs :)
zawsze chciałam miec papuge, żeby nauczyć ją mówić. :D
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie. :D
http://full-of-magic.blogspot.com/
Dużo wrażeń! :)
OdpowiedzUsuń